Czy naprawdę tak będziemy wyglądać za 1000 lat?

Czyli o tym, jak internet karmi nas pseudonauką w przebraniu faktów

Ostatnio natknęłam się na grafikę, która rzekomo przedstawia „człowieka przyszłości” – zgarbionego, z grubą czaszką, mniejszym mózgiem, „szponem tekstowym” i nawet… drugą powieką. Brzmi absurdalnie? I słusznie, bo to nie nauka, tylko spekulacyjny koncept artystyczny – który, niestety, wiele osób bierze za pewnik.

W świecie, w którym codziennie scrollujemy dziesiątki informacji, coraz trudniej oddzielić fakty od fikcji. Zwłaszcza gdy fikcja jest ubrana w język nauki, wykresy, a do tego dołożona zostaje trójwymiarowa wizualizacja w stylu “oto niepokojąca przyszłość ludzkości”.

Prawda jest inna. I nieco bardziej… nudna.

Tak – nasze ciała reagują na technologię. Mamy bóle karku od telefonów, zespół cieśni nadgarstka od pisania, a postawa wielu osób się pogarsza. Ale to nie oznacza, że za kilkaset lat wyewoluujemy w istoty z drugą powieką i zgarbieniem jak Quasimodo.

Dlaczego? Bo ewolucja nie działa tak szybko i tak dosłownie. Nie wystarczy garbić się przy smartfonie przez 10 lat, żeby twoje dzieci miały krótszą szyję. Potrzeba tysięcy lat i bardzo konkretnych warunków środowiskowych, by doszło do trwałych zmian w ludzkim DNA. A poza tym – technologia też się zmienia. Tak jak porzuciliśmy dyskietki i Nokie 3310, tak samo zmieni się sposób, w jaki korzystamy z ekranów. Być może za 100 lat ekranów w ogóle nie będzie.

Więc po co pokazują nam takie rzeczy?

Bo to się klika. Bo działa na emocje – szokuje, intryguje, przeraża. A w czasach walki o uwagę użytkownika każda kontrowersyjna wizualizacja jest złotem.

Ale właśnie dlatego musimy być bardziej świadomi. Nie każda grafika z podpisem „naukowcy przewidują” ma cokolwiek wspólnego z nauką. A internetowy „ekspert” to nie zawsze ktoś, komu warto ufać.

Co możemy zrobić?

Zatrzymać się i pomyśleć. Nie wszystko, co wygląda jak nauka, jest nią naprawdę. Sprawdzać źródła. Czy za grafiką stoi instytut badawczy, czy firma marketingowa? Nie podawać dalej bzdur. Nawet jeśli wydają się „ciekawe”.

Świat jest wystarczająco fascynujący bez wymyślania drugiej powieki. I choć warto się śmiać z takich rzeczy (bo są kreatywne!), nie dajmy się nabierać.

Dodaj komentarz